Buduję to, czego sam potrzebowałem przez te wszystkie lata. Nie wymyślam funkcji od stolika w open space.
Pierwsze stanowisko w gastro miałem w wieku 17 lat. Kelner, sobota-niedziela, mała knajpa pod Warszawą. Pamiętam pierwszy szok — to nie jest praca, to jest sport zespołowy w trzech językach jednocześnie.
Przez 14 lat przeszedłem przez każde stanowisko, jakie gastro ma do zaoferowania. Kelner, barman, kucharz pomocniczy, kierownik zmiany, manager. Bary, restauracje, hotele, knajpy klubowe, fine dining. 10 z tych 14 lat na czarno — bo umowy nie chcieli dawać. To nie jest piękne, ale jest prawdziwe.
W każdej z tych ról widziałem to samo — chaos w Excelu, manager liczący godziny do północy, FC liczone na kalkulatorze. Każdy manager kombinował własny system, który po pół roku przestawał działać. Każdy szef baru wiedział że traci, ale nie wiedział ile.
Pod koniec 2024 odszedłem z gastro. Zacząłem się uczyć programowania. 3 miesiące później zbudowałem swój pierwszy projekt. Teraz buduję GastroKnowHow — narzędzie, którego sam potrzebowałem przez 14 lat. I jest jedna ważna różnica między mną a programistą z korporacji, który robi „soft dla gastro”: ja wiem, o czym mówię. On tylko zgaduje.
Mogłem zatrudnić programistów. Mogłem znaleźć inwestora. Wybrałem inaczej — uczę się sam, koduję sam, projektuję sam. Powód jest prosty: nie chcę „menedżera produktu” tłumaczącego programistom, jak działa gastro. Każda warstwa pośrednictwa to miejsce, gdzie coś się gubi.
Ja widzę grafik tygodniowy. Ja wiem dlaczego pracownik spóźnia się w sobotę o 23. Ja wiem, że szef baru woli wpisać remanent ołówkiem na karteczce, niż klikać przez 15 ekranów. Ja koduję to tak, jak działa naprawdę — nie tak, jak wygląda na slajdzie inwestorskim.
To znaczy że produkt rozwija się wolniej niż w korporacji. Ale rozwija się dokładnie tam, gdzie powinien.
Nie dla sieciówek z 200 lokalami i własnym IT. Nie dla restauracji premium z asystentem managera. Robię to dla średnich knajp — jednolokalowych albo 2-3 lokalowych — gdzie manager pełni 5 ról jednocześnie i nikt mu nie pomoże.
Dla szefa kuchni który dziś rano znowu liczy FC w Excelu. Dla szefa baru który wie że traci, ale nie wie gdzie. Dla właściciela który chce wiedzieć, że jego knajpa nie zarabia, ZANIM zobaczy końcówkę miesiąca.
Najlepszym sposobem, żeby się przekonać, jest po prostu spróbować. Pierwszy miesiąc gratis. Bez karty, bez sztuczek.